MENU

Klara + Kuba, Folwark Ruchenka Barn House, slow wedding i wesele w stodole

12 stycznia 2019

Drugi fotograf na ślub

To nie był dla mnie zwyczajny ślub. I wcale nie dlatego że był to piątek trzynastego, ten ślub realizował formułę slow wedding ani dlatego że Folwark Ruchenka gościł mnie po raz pierwszy. Powodem było to że pierwszy raz w swoim życiu pełniłem rolę drugiego fotografa ślubnego. Mój kolega Łukasz Popielarz był pierwszym fotografem. Jego relację możecie zobaczyć tutaj, do czego gorąco zachęcam – absolutny top polskiej fotografii ślubnej. Wciąż żadne warsztaty fotograficzne nie będą nigdy tak mocnym doświadczeniem jak bezpośrednia praca w terenie. Jedno wesele w stodole i unikalna okazja, by porównać zdjęcia robione w tych samych warunkach, ale przez różnych ludzi. Ostatecznie wtedy dopiero widać jakie znaczenie ma indywidualna perspektywa. Łukasz dzięki!

Slow wedding

Drugą wyjątkową rzeczą była sama formuła ślubu. Chociaż nie padły bezpośrednio słowa „slow wedding“, to ślub Klary i Kuby moim zdaniem wręcz wzorcowo wpisywał się w ten trend. Przypominał mi nieco rustykalny ślub Natalii i Miłosza. Podobnie na przekór przyspieszającemu światu, masowej kompulsywnej konsumpcji, fast foodom i robieniu rzeczy na pokaz bez szczerości. W kontekście ślubów oznacza to po prostu robienie rzeczy po swojemu, na luzie, bez pędzenia za harmonogramem. Takie właśnie były przygotowania na Warszawskim Powiślu. Suknia Anna Kara nie odbierała Klarze spontaniczności. W tym dniu jednym stałym punktem była sama ceremonia, która odbyła się w drewnianym kościółku w Starej Miłosnej. Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa w Warszawie posiada dwa kościoły, stary i nowy, ale właśnie ten pierwszy położony na zalesionym wzgórzu ma klimat jak z bajki. Deszcz tego nie zmył, a nawet podkreślił. Wydawało się że znaleźliśmy się gdzieś w górach, a nie w Warszawie.

Folwark Ruchenka, wesele w stodole

Wszystko co wydarzyło się po ceremonii, toczyło się już własnym rytmem. Przyzwyczailiśmy się że wesele tworzą tak zwane „momenty”. W szczególności momentem takim jest bardzo uroczyste wejście na salę. Klara i Kuba weszli na swoje wesele w stodole bez „wielkiego dzwonu”. Sami witali kolejno wchodzące osoby. Bezceremonialnie, osobiście, pięknie. I tutaj dochodzimy do samego miejsca przyjęcia. Folwark Ruchenka Barn House to niesamowite miejsce. Położone na otwartej przestrzeni, od razu nastraja do swojskiego wypoczynku. Leżaki, huśtawki, ławki, kocyki, parkiet pod gołym niebiem. Czego chcieć więcej do weselnego chilloutu?  Wnętrze oświetlały sznury żarówek tworzące przytulną i piękną przestrzeń.  W takich warunkach życie towarzyskie kwitnie. Rustykalne wesele łatwo można przyozdobić metodami DIY (do it yourself). Dekoracje i detale ślubu jakie widzicie na zdjęciach – szyszki, liście paproci – zostały zebrane własnoręcznie przez Parę Młodą na działce. W rzeczy samej te wesele toczyło się własnym tempem i żal było z niego wychodzić. Żegnały nas gwiazdy.


Jedno wydarzenie widziane w zupełnie inny sposób, zobaczcie! 

Comments

Adam mistrz! Myślę, że to Łukasz powinien uczyć się od Ciebie! 👍 świetnie opowiedziana historia i te kolory 🥰

Twój komentarz oczekuje na moderację.
Add Your Comment

Zamknij